Na ulicach Wrocławia znowu zrobiło się gorąco – i to nie za sprawą pogody. 12. edycja Mafii – jednej z największych gier miejskich w Polsce, która przyciągnęła dziesiątki śmiałków, którzy na pięć tygodni porzucili codzienność i zanurzyli się w świat intryg, pościgów i ukrytych tożsamości. W tej edycji klimat rozgrywki podkręcił motyw Squid Game, co oznaczało tylko jedno: nikt nie był bezpieczny.

Wielka Stypa Otwarcia – tu zaczęła się gra
Wszystko zaczęło się na długo wyczekiwanej Wielkiej Stypie Otwarcia. To właśnie tam nowi mafiozi po raz pierwszy spotkali swoich towarzyszy… i potencjalnych przeciwników. Wśród przyjaznych rozmów, pierwszych toastów i lekkiego napięcia unosiło się jedno pytanie: „Kto jest moim celem, a kto poluje na mnie?”
Podczas otwarcia każdy z uczestników otrzymał pakiet startowy, a w nim – tajemnicze akta swojej ofiary oraz białe rękawiczki – eleganckie i niepozorne narzędzie eliminacji. W tej grze wystarczyło jedno zdjęcie z celem, by zdobyć punkty… ale to tylko pozory prostoty. Każde spotkanie wymagało czujności, sprytu i perfekcyjnego wyczucia momentu.
Zasady są proste. Ale to nie znaczy, że łatwe.
Rozgrywka trwała pięć intensywnych tygodni. Każdy uczestnik miał przypisaną swoją ofiarę – osobę, którą należało wyeliminować z gry. Bronią była biała rękawiczka fotografia – dowód spotkania, który należało przesłać do organizatorów. Ale uwaga – w tym samym czasie ktoś inny miał za zadanie wyeliminować Ciebie. I właśnie w tym nieustannym napięciu, balansując między rolą łowcy a ofiary, kryła się cała magia Mafii.
Stypy – przestrzeń między zabawą, a strategią

W czasie rozgrywki odbywały się legendarne już Stypy – otwarte spotkania dla graczy i znajomych, które łączyły luz, integrację i… badanie terenu. Bo przecież stypa to idealny moment, by lepiej przyjrzeć się swojemu celowi.
Na każdej stypie czekały atrakcje:
– Escape Bus dostarczał solidnej dawki zagadek, które pozwalały graczom poczuć się jak prawdziwi detektywi.
– Planszówki, które rozluźniały atmosferę, ale też były okazją do… przypadkowych spotkań.
– PubCrime i Bingo podczas kolejnych styp zapewniły jeszcze więcej emocji i okazji do wygrania nagród – a także zmylenia przeciwników.
Wszystkie stypy odbywały się w strefach immunitetu – oznaczało to, że do konkretnej godziny na wyznaczonym terenie nikt nie mógł zostać „złapany”. To dawało graczom chwilę oddechu, ale też przestrzeń na rozmowy, obserwacje i… subtelne planowanie kolejnych ruchów.
Squid Game – inspiracja, która dodała pikanterii
Ta edycja czerpała garściami z kultowego serialu Squid Game. Był klimat rywalizacji, niepewności i walki o przetrwanie. W grze nie było fizycznych eliminacji, ale emocjonalne? Oj, te były jak najbardziej realne. Nieufność wisiała w powietrzu. Twój najlepszy znajomy mógł okazać się Twoim tropicielem. Każdy uśmiech miał drugie dno, a każda rozmowa mogła być próbą wyciągnięcia informacji.
Wielki finał – tylko nieliczni dotrwali do końca

Po pięciu tygodniach emocji przyszedł czas na finał. 21 marca spotkaliśmy się, by poznać tych, którzy przetrwali. Zimna krew, spryt i odrobina szczęścia – tylko tyle (albo aż tyle) trzeba było, by znaleźć się na szczycie. Finał to nie tylko moment dekoracji, ale też celebracji całego doświadczenia, które zostaje z uczestnikami na długo.
Mafia to coś więcej niż gra.
To emocje, znajomości, przygody, noce pełne teorii spiskowych i dni przepełnione czujnością. To śmiech, napięcie i momenty, które łączą ludzi w sposób, jaki potrafi tylko wspólna rozgrywka.
A teraz? Czekamy na XIII edycję. I mamy jedno pytanie:
Czy odważysz się zagrać?







