
Czwartkowy wieczór był dobrym momentem na Dzień Bitowca. Motyw „twój stary” od razu nadał wydarzeniu konkretny kierunek i szybko było widać, że został potraktowany na serio. Stylówki pojawiały się jedna po drugiej: krata, czapki z daszkiem, skarpety do sandałów, wąsy i to charakterystyczne wrażenie, że gdzieś w tle zaraz padnie pytanie o pilot do telewizora.
Każdy miał własną interpretację tematu, ale razem tworzyło to spójny obraz. Przebrania nie były przesadzone ani przypadkowe — raczej znajome, jakby wyciągnięte z szafy, którą wszyscy gdzieś już widzieli. Dzięki temu klimat budował się sam, bez potrzeby dodatkowych wyjaśnień.

W trakcie wieczoru pojawiły się różne konkurencje. Majsterkowanie, symboliczne zasadzenie własnego drzewa i karaoke naturalnie wpisały się w temat i stały się pretekstem do wspólnego działania. Między kolejnymi punktami programu toczyły się rozmowy, żarty i drobne sytuacje, które najlepiej oddają charakter takich spotkań.
Czwartkowy wieczór zakończył się tak, jak się zaczął — w tym samym tonie, z którym wszyscy weszli w temat: z dystansem, humorem i poczuciem wspólnego żartu, który na chwilę stał się rzeczywistością.
W pewnym momencie doczekaliśmy się też wersji wydarzeń, która zwykle pozostaje tylko w opowieściach — stary wrócił z mlekiem. Ten motyw szybko stał się jednym z najbardziej zapamiętanych fragmentów wieczoru i idealnie wpisał się w cały klimat Dnia Bitowca.












