Są takie chwile, które zostają z nami na długo. Takie, które nie kończą się wraz z ostatnim krokiem wędrówki, ale jeszcze długo rozbrzmiewają w myślach – dźwiękiem śmiechu, skrzypieniem butów na szlaku, ciepłem ogniska i zapachem jagodowych naleśników. Taką właśnie przygodą było „Szczytuj z Bitem 2024”.
Kierunek – Góry Izerskie
Wyruszyliśmy 13 kwietnia, pełni energii, niepewności i radości. Przed nami stało kolejne górskie wyzwanie – Góry Izerskie, a wśród nich ukryta wśród lasów Chatka Górzystów, a następnie Wysoka Kopa, najwyższy szczyt pasma. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Ale przecież to nie o łatwość tu chodzi.
Szlak pełen piękna
Wędrując przez izerskie szlaki, czuliśmy każdy metr w nogach, ale z każdym krokiem bardziej zanurzaliśmy się w pięknie otaczającej nas przyrody. Pogoda nas rozpieszczała – słońce łagodnie ogrzewało twarze, a lekki wiatr szeptał wśród drzew. Było idealnie. Co chwilę zatrzymywaliśmy się, by zrobić zdjęcie albo po prostu chłonąć widoki. Góry Izerskie okazały się spokojne, łagodne i jednocześnie dzikie – jakby od dawna czekały właśnie na nas.
To nie była tylko wędrówka – to była podróż przez śmiech, zadyszkę i krótkie postoje z bananem w ręku. A jednak – w tym zmęczeniu kryła się radość. Bo każdy krok zbliżał nas do czegoś wyjątkowego.

Legendarne naleśniki
Najpiękniejszym punktem naszej trasy była przerwa w Chatce Górzystów – miejscu, które ma swój niepowtarzalny klimat i prawdziwej perełce na mapie każdego górskiego włóczykija. Drewniana, skromna, ale z duszą – chatka przywitała nas zapachem smażonych naleśników, który unosił się już na ścieżce. I tak, właśnie tam zjedliśmy najpyszniejsze naleśniki z jagodami, jakie można sobie wyobrazić. To było jak uczta bogów po wysiłku fizycznym – ciepłe, puszyste, z mnóstwem jagód i kleksem śmietany na wierzchu. I nie, to nie były zwykłe naleśniki. To było poezja smaku, nagroda za trudy szlaku i punkt obowiązkowy tej wyprawy.
Wieczór pełen ognia i muzyki

Wieczorem dotarliśmy do naszego ośrodka. Zmęczeni, ale szczęśliwi. I wtedy zaczęła się ta druga część magii –
ognisko, zapach pieczonych kiełbasek, gitara i śpiewy, które płynęły naturalnie – od klasyki harcerskiej, przez szlagiery, aż po zupełnie spontaniczne improwizacje. Wśród trzaskającego drewna i rozgwieżdżonego nieba zawiązywały się nowe znajomości, każdy znalazł swoje miejsce w kręgu przy ogniu, gdzie trwały rozmowy o marzeniach i kolejnych podróżach do późna w nocy.
To, co najpiękniejsze w takich wyjazdach, to nie tylko widoki i szlaki – ale ludzie. Każdy z nas przywiózł coś innego ze sobą, ale wszyscy wróciliśmy z tym samym: z sercem pełnym wspomnień. Góry uczą pokory, współpracy i dostrzegania piękna w prostocie. A wyjazdy z Klubem Podróżników BIT – dodają temu nutkę przyjaźni, szaleństwa i niepowtarzalnej energii.
Do zobaczenia na kolejnym szczycie
To był wyjazd, który przypomniał nam, jak wiele radości może dać prostota – spacer wśród gór, wspólny śmiech, dzielenie się jedzeniem i wspomnieniami. I już teraz wiemy, że będziemy chcieli tam wrócić.
Dziękujemy każdemu, kto był z nami. A tym, którzy się jeszcze wahają – nie zwlekajcie. Gdzieś za rogiem czeka już kolejna góra do zdobycia. I być może właśnie Ty powinieneś być z nami.











