
Gdy w sobotni poranek o świcie zbieraliśmy się na starcie naszej wyprawy, czuliśmy w powietrzu tę ekscytację, którą zna każdy, kto choć raz ruszył z nami na wyprawę. Choć było jeszcze ciemno, a powietrze pachniało zimnym kwietniem, atmosfera była gorąca, przed nami były dwa dni pełne przygód, emocji i… śniegu.
Tak, śniegu! W Karkonoszach zima nie oddała pola bez walki. Szlaki miejscami przypominały białe dywany, a miękki śnieg skrzypiał pod butami. Mimo tego, pogoda okazała się naszym sprzymierzeńcem. Słońce przebijało się przez korony drzew, a niebo przez większość czasu było błękitne, dokładnie takie, jakie sobie wymarzyliśmy.
Trasa była wymagająca.
Wspinaczki, zbiegi, śliskie odcinki – nogi dawały o sobie znać już po pierwszych godzinach. Ale kiedy przed nami otwierały się widoki na Śnieżne Kotły czy kiedy docieraliśmy na Halę Szrenicką, zmęczenie znikało jak ręką odjął. Te chwile, gdy człowiek zatrzymuje się na szlaku, łapie oddech i patrzy w dal, to właśnie dla nich warto było podjąć każdy trud.
Klasyczna część naszych wyjazdów, czyli…
INTEGRACJA! Wieczorem, gdy zmęczenie zaczęło się mieszać ze śmiechem i poczuciem spełnienia, zasiedliśmy przy ognisku. Gitara, śpiewy, rozmowy do późnej nocy, te momenty scalają ludzi tak, jak nic innego. Bo właśnie wtedy, wśród iskier tańczących w ciemności, rodzi się prawdziwa radość z bycia razem!
Ale ta edycja Szczytuj z BITem była wyjątkowa jeszcze z jednego powodu.
W tym roku team organizatorów postanowił, że nasza wyprawa będzie miała głębszy sens. Wspólnie z Fundacją Cancer Fighters utworzyliśmy zbiórkę na wsparcie Przylądka Nadziei we Wrocławiu – miejsca, gdzie mali wojownicy codziennie walczą o zdrowie i życie. Dzięki każdemu uczestnikowi naszej wyprawy i dodatkowym wpłatom pokazaliśmy, że podróżowanie może mieć moc czynienia dobra.
Jeśli jeszcze chcecie dołożyć swoją cegiełkę – tutaj link do zbiórki
Zabraliśmy ze sobą trochę śniegu w butach, dużo śmiechu w plecakach i jeszcze więcej wspomnień w sercach.
Góry znów nas nie zawiodły. I tylko szkoda, że to już po wszystkim.










