Kiedy Wrocław z początkiem wiosny zaczyna tętnić życiem, nie każdy spacerujący po rynku zdaje sobie sprawę, że w cieniu kamienic toczy się gra.
Mafia Wrocław to największa gra miejska w mieście i wydarzenie, które z roku na rok wciąga coraz więcej uczestników w wir symbolicznych eliminacji, nieoczywistych strategii i pełnych śmiechu styp.
Śmierciożercy wychodzą z cienia
Tegoroczna edycja była wyjątkowa. Temat przewodni? Śmierciożercy.
Wystarczyło jedno słowo, by w uczestnikach obudził się duch rywalizacji, a ulice nabrały magicznego klimatu. Czarodzieje i czarownice, ukryte misje, tajne cele – wszystko osnute aurą czarnej magii i inspirowane światem dobrze znanym fanom zaklęć i intryg.
Każdy z uczestników otrzymał akta swojego celu. Zasady były proste – dotknąć ofiarę białą rękawiczką. Symboliczny gest, który kończył rozdział jednej postaci i otwierał kolejny – dla tego, kto przetrwał. Gra toczyła się w realnym mieście, w realnym czasie, a emocje były jak najbardziej prawdziwe.
Ale Mafia to nie tylko eliminacje. To też – a może przede wszystkim – stypy.
Cotygodniowe spotkania, na których uczestnicy mogli się poznać, wymienić historiami i po prostu wspólnie pośmiać. Klimat styp balansował między tajemnicą, a zabawą – idealna mieszanka.
Było:
- PubCrime, czyli drużynowa gra kryminalna z nagrodami
- Bingo, pełne napięcia i śmiechu
- Karaoke, w którym każdy mógł dać upust emocjom
- Muzyczne quizy, które sprawdzały refleks i wiedzę

A wszystko to w otoczeniu niekończących się teorii o tym, kto poluje na kogo.
Śledztwa, podejrzenia, spiski i nieoczywiste sojusze to wszystko działo się gdzieś pomiędzy kolejnymi rozgrywkami.
Choć ostatecznie mogli wygrać tylko najlepsi, każdy wyniósł coś z tej gry. Niezależnie, czy wyeliminował pięć osób, czy sam odpadł pierwszego dnia, liczyło się doświadczenie, klimat i wspólna zabawa.
Mafia Wrocław 2025 zakończyła się, ale emocje zostają z nami na długo.
I kto wie… może kolejna edycja już czai się za rogiem. Bo jedno jest pewne – raz wciągnięty w ten świat, chcesz wracać. Z białą rękawiczką… albo bez.

















