
Zimowe szaleństwa to jedna z naszych największych pasji! Skok na Stok to nasz klasyk – weekendowy wypad do narciarskiego kurortu, który co roku przyciąga tłumy zimowych świrów. Choć w okolicach Wrocławia nie brakuje fajnych stoków (które odwiedzamy w czasie SkiBITu!), my nie boimy się ruszyć też nieco dalej, bo dla dobrej jazdy i pięknych widoków warto.
Na ten wyjazd rezerwujemy cały weekend, bo nie chodzi tylko o zjazdy, ale o całą tę wyjątkową atmosferę, którą da się poczuć tylko wtedy, gdy ma się czas, przestrzeń i ekipę złożoną z ludzi, którzy wiedzą, jak cieszyć się zimą.
Tegoroczny Skok na Stok ruszył już w piątek, jeszcze dobrze nie zaczęliśmy się wspinać na górskie wysokości, a w autokarze już buzowała energia. Ludzie, których łączy miłość do śniegu, mają to do siebie, że szybko się dogadują, a śmiech, muzyka i ekscytacja towarzyszyły nam od pierwszych kilometrów.
Po dotarciu na miejsce nie traciliśmy ani chwili. Śnieg był świeży, pogoda sprzyjała, a my gotowi, żeby dać z siebie wszystko. Narty, snowboardy, śnieżki i pierwsze „klasyczne” gleby, wszystko szło zgodnie z planem! Ale to, co najważniejsze, to wspólne momenty: pomaganie sobie na wyciągu, dopingowanie się nawzajem i wspólne grzanie dłoni przy gorącej herbacie po zejściu ze stoku.
Ale nie tylko stokiem człowiek żyje

Wieczory podczas Skoku na Stok to osobna historia. To wtedy włącza się klimat, którego nie da się kupić, integracje, gry, rozmowy do późna, a czasem tańce w grubych skarpetach po korytarzach ośrodka. Była przestrzeń na poznawanie nowych osób, na wygłupy, na dzielenie się historiami z poprzednich wyjazdów i planami na kolejne.
To właśnie w takich momentach tworzy się coś więcej niż tylko wspomnienie z wyjazdu – tworzą się znajomości, które często wykraczają daleko poza wspólne zjazdy.
Teraz zostały wspomnienia i chęć na więcej
Choć za oknami coraz śmielej przebija się wiosna, my wracamy myślami do tych trzech dni pełnych śniegu i słońca. Do śmiesznych upadków, do krzyków radości na stoku, do uścisków na pożegnanie i obietnic: „za rok znów tu będę”.
Dziękujemy każdemu, kto był częścią tego wydarzenia, za wspólne śmiganie, śmiech i najlepszą atmosferę. A tych, którzy nie mogli być z nami zachęcamy, by koniecznie rzucili okiem na zdjęcia. Może to właśnie one będą iskrą, która sprawi, że w przyszłym roku… skoczycie na stok razem z nami!











