Bit na Żaglach 2024 przeszedł do historii, ale wspomnienia wciąż żyją w nas tak, jakby to wszystko wydarzyło się wczoraj. Słońce, wiatr, żagle, bezkresne jeziora i ludzie, z którymi można było śmiać się, rozmawiać godzinami i tworzyć wspomnienia, które zostaną z nami na długo. Siedem dni, siedem portów, dziesiątki wspólnych chwil na wodzie i na lądzie – wszystko to stworzyło klimat, którego nie da się zapomnieć. Od pierwszego spotkania w porcie aż po ostatnie uściski przy pożegnaniu – każdy dzień niósł ze sobą coś niezwykłego. Były chwile totalnego relaksu, momenty wspólnego wysiłku i współpracy, nocne rozmowy przy ognisku i dzikie tańce pod gwiazdami. Jako organizatorzy i uczestnicy zarazem czuliśmy ogromną radość, że udało się stworzyć przestrzeń, w której można być sobą, oderwać się od codzienności i zanurzyć w przygodzie. Nie mogliśmy wymarzyć sobie lepszego tygodnia – to było lato, które ma smak przyjaźni, wolności i słońca odbijającego się w tafli jeziora.
Ahoj przygodo!

Naszą mazurską podróż rozpoczęliśmy 18 sierpnia, gdy spotkaliśmy się w porcie w Węgorzewie. Z uśmiechami, wypiekami na twarzy i masą energii odebraliśmy pakiety startowe, projektowe koszulki. Załogi przejęły jachty, zaokrętowały się i zorganizowały przestrzeń na nadchodzące dni. Wieczorem, już po pierwszych wspólnych kąpielach w jeziorze, usiedliśmy przy grillu integracyjnym – ogień, jedzenie, rozmowy i pierwsze śmiechy sprawiły, że nie czuliśmy się jak grupa obcych osób, tylko jak dawno niewidziani znajomi.

Poniedziałek przywitał nas piękną pogodą i żeglarskim zapałem. Po odprawie i przygotowaniu sprzętu odbiliśmy od kei i wypłynęliśmy na jezioro Mamry. Celem były Mamerki, a trasa – idealna do pierwszych prób manewrów pod żaglami. Po dopłynięciu każda załoga miała czas na pyszną obiadokolację, a po zmroku emocjonująca gra terenowa – zakamarki portu, zagadki, śmiech i duch zdrowej rywalizacji. Dzień zakończyliśmy zmęczeni, ale z uśmiechami na twarzach.

We wtorek rozpoczęliśmy dzień orzeźwiającą kąpielą i szkoleniem ze stawiania żagli oraz śluzowania – to właśnie dziś pokonaliśmy pierwszą śluzę na naszej trasie! Po technicznej części dnia był czas na relaks na wodzie i leniwe żeglowanie. Wieczorem dopłynęliśmy do Wilkas – tam, po kolacji, przyszła pora na kino plenerowe. Na żaglu rozciągniętym jak ekran wyświetliliśmy film, a cała załoga zasiedliła się na trawie – nie zabrakło popcornu, koców i typowego wieczornego chilloutu. Tego typu momenty to coś, czego nie da się zaplanować – po prostu się dzieją i zostają z nami na długo. Nasze kino plenerowe zyskało status niepisanej tradycji.

Środa upłynęła nam głównie na wodzie. Pogoda dopisała – słońce, lekki wiatr, muzyka z głośników i rozmowy na pokładach. W ciągu dnia robiliśmy postoje na kąpiele, wspólne gotowanie i regenerację. Wieczorem zatrzymaliśmy się w cichej przystani, gdzie rozpaliliśmy ognisko – kiełbaski, gitara, śpiewy i śmiech rozbrzmiewający po całym brzegu. Najwytrwalsi siedzieli przy ogniu aż do świtu, dzieląc się historiami i herbatą z termosu.

Czwartek był dniem totalnego relaksu. Dopłynęliśmy do miejsca, w którym każda załoga miała dostęp do sauny z widokiem na jezioro – to był luksus, który świetnie wpasował się w klimat wyprawy. Przeplataliśmy sesje saunowe kąpielami w jeziorze, śmiechem i rozmowami na pomoście. Wieczorem pojawiła się pizza prosto z pieca i domowa sangria – luźna, przyjacielska atmosfera sprawiła, że nikt się nigdzie nie spieszył. Po prostu cieszyliśmy się chwilą. To był wieczór pełen relaksu i dobrych rozmów!
Piątek przyniósł silniejszy wiatr i więcej żeglarskiego wysiłku. Przechyły, szybkie manewry i pełne skupienie każdej załogi – ten dzień pokazał, że nauczyliśmy się naprawdę wiele i potrafimy działać razem. Po tak intensywnym pływaniu zatrzymaliśmy się „na dziko”, z dala od portów. Noc rozświetliło Fluo Party –– farbki UV, tańce, kolorowe światła i impreza, która trwała do białego rana. To była eksplozja energii, luzu i dobrej zabawy, która idealnie kontrastowała z dniem na wodzie.
Sobota była naszym ostatnim dniem na wodzie, więc chcieliśmy wykorzystać go na maksa. Dzień powitał nas piękną pogodą – idealną na odłożoną wcześniej Hawajską Imprezę. Na jeziorze Kirsajty rozłożyliśmy dmuchane materace, supy, wskoczyliśmy w stroje kąpielowe i stroje z kwiatami, a z głośników poleciały tropikalne hity. Tańce, kąpiele i chill na wodzie w promieniach zachodzącego słońca – trudno o lepsze zakończenie rejsu. Wieczorem wróciliśmy do Węgorzewa, gdzie zaczęła się nasza żeglarska przygoda tydzień wcześniej.
Niedziela była dniem pożegnań – poranne sprzątanie jachtów, pakowanie, ostatnie śniadanie i rozdanie nagród w konkursie załóg. Były uściski, łzy wzruszenia i mnóstwo słów wdzięczności. Ciężko było się rozstać, ale wiemy, że to nie był koniec – to dopiero początek czegoś większego. BIT na Żaglach 2024 pokazał, że podróże to nie tylko miejsca, ale przede wszystkim ludzie i wspólne chwile, które zostają z nami na długo!
To była fantastyczna przygoda, która połączyła ludzi, nauczyła żeglowania, współpracy i… pokazała, jak pięknie można przeżyć lato. Już odliczamy dni do kolejnej edycji! Dziękujemy, że byliście z nami 💙

Do zobaczenia pod żaglami! ⛵























